Czy freelance jest fajny? Moje przemyślenia w 2 urodziny Pixels Factory

Pamiętam, jak na początku istnienia Pixels Factory i bycia freelancerem nie raz i nie dwa usłyszałam, że:

  • „zobaczysz, w tym kraju nie da się robić biznesu”,
  • próbując zrobić biznes ze swojej pasji totalnie tę pasję znienawidzę,
  • temu, tamtemu i tamtej się nie udało (bo „w tym kraju nie da się robić biznesu”), a jeśli komuś się udało, to tylko dlatego, że znał kogoś, kto znał kogoś, kto znał kogoś, kto znał jeszcze kogoś i to wszyyystko dzięki temu komuś, a jeśli ja takiego KOGOŚ nie znam, to po prostu „się nie da”.

Nie będę ściemniać, że nigdy, przenigdy się tym nie przejmowałam i że nie miałam momentów zawahania. Kto mnie zna, ten wie, że przejmowanie się to moje drugie imię :) Nie inaczej było w tym przypadku. Przejmowałam się, wahałam i prowadziłam sama ze sobą wiele burzliwych dyskusji :) Zawsze jednak te dyskusje kończyły się tak samo: myślałam sobie, że ok, może nie jest to proste, ale jeśli się bardzo chce, bardzo stara i ma coś fajnego do zaoferowania, to to wypali. I dobrze, że posłuchałam wtedy siebie, a nie kogoś innego, bo inaczej Pixels Factory nie kończyłoby dzisiaj 2 lat, tylko po prostu by nie istniało.

Jak to szło?

Nigdy nie przyjmuj rad od osób, które nie osiągnęły tego, co ty chcesz osiągnąć.

Bodo Schafer

Idealne motto dla każdego, kto przymierza się do czegoś swojego :)

Nie będę też kłamać, że od początku było słodko, że wraz z otwarciem firmy zadziała się magia i klienci walili drzwiami i oknami, a z nieba sypało się konfetti i serpentyny. Nie było tak, ojj nie było :) Mam za sobą czasy długich tygodni bez ani jednego zlecenia (ba, bez ani jednego maila/telefonu od potencjalnego zleceniodawcy!), w czasie których moje burzliwe dyskusje z samą sobą były… no, jeszcze bardziej burzliwe :) Robiłam jednak co mogłam, żeby z tych trudniejszych momentów wycisnąć ile się da. Uczyłam się, robiłam kolejne kursy, rozbudowywałam portfolio, wymyślałam sobie kolejne cele (np. dostanie się do Stowarzyszenia Twórców Grafiki Użytkowej) i realizowałam jeden po drugim, cały czas mając z tyłu głowy myśl, że „jeśli się bardzo chce i bardzo stara, to to wypali”. No i wypaliło :)

Grafik freelancer - Czy freelance jest fajny?

 

Czy teraz, po tych dwóch latach, jest już tylko słodko? A skąd :) Mimo że jest o wiele, wieeele lepiej niż przez pierwsze miesiące, nadal miewam momenty kryzysu. Momenty, kiedy wszystko wydaje się taaakie trudne, straszne i nie do przeskoczenia. Kiedy weny brak, a deadline dudni mi w uszach i wali po oczach jak neony. Kiedy wydaje mi się, że wiem i potrafię tak mało. W przeciwieństwie do wszystkich innych mniej lub bardziej znajomych mi grafików, którzy potrafią WSZYSTKO, a przede wszystkim wszystko to, czego według mnie nie potrafię ja :) Kiedy inni mają wolny weekend, a ja… ja mam deadline :) Albo kiedy pomysłów w głowie jest tak dużo, a czasu na nie tak mało.

Jestem w tych moich kryzysach mało oryginalna, bo podobne miewa większość freelancerów :) Nigdy jednak nie były one dla mnie powodem do choćby jednej maleńkiej myśli, żeby dać sobie spokój.

Bycie freelancerem daje mi bowiem tyle dobrego, że nie widzę (i nigdy nie widziałam) dla siebie innej drogi.

Pozwala mi stale się rozwijać w tym, w czym sama chcę, a nie w tym, w czym każe mi szef. Pozwala mi spełniać małe i duże marzenia (o których pisałam w poście o tym, jak będąc grafikiem freelancerem nie wypalić się i nie stracić tego CZEGOŚ). Pozwala mi każdego dnia czuć dumę z samej siebie (zwłaszcza po pokonaniu kolejnego kryzysu!). I pozwala mi czasem pospać dłużej niż podpowiada rozsądek :)

Kryzysy kryzysami, ale zazwyczaj z tym moim freelancem jest mi po prostu… fajnie. Jest mi fajnie, kiedy wstaję rano i wiem, że mam dzisiaj fajny projekt do zrobienia. Jest mi fajnie, kiedy kupuję kolejny fajny dres i żartuję sobie, że to nie ciuch po domu, tylko ciuch służbowy. Jest mi fajnie, kiedy wrzucam wpis na Facebooka i dostaję fajne komentarze. Jest mi fajnie, kiedy piszą do mnie kolejne fajne osoby i opowiadają mi o swoich graficznych marzeniach, a ja wiem, że mogę je spełnić. Jest mi fajnie, kiedy piję kawę w fajnym kubku i robię jej zdjęcie na Insta. I jest mi fajnie, kiedy pracuję słuchając fajnej muzyki i w każdej chwili mogę wstać i potańczyć, bo nikt nie patrzy :)

Co tam kryzysy, kiedy jest tak fajnie! :)

A Tobie jest fajnie w Twojej pracy? :)

Uściski!

Natalia Bednarczyk

Podoba Ci się ten wpis? Rzuć okiem na podobne :)

16 komentarzy

  1. Aina liquiddreams.pl

    4 czerwca 2016 o 19:40

    Super! Z takim podejściem musiało się udać! :)

    Odpowiedz
  2. Ewelina Muc

    4 czerwca 2016 o 20:19

    Haha…rozbawił mnie dres. Mam dokladnie tak samo. Dres, czyli mój strój biurowy. Gratuluję i trzymam kciuki :)

    Odpowiedz
  3. Paula Stadnik

    5 czerwca 2016 o 05:26

    Bardzo zazdroszczę podejścia <3

    Odpowiedz
    • Natalia Bednarczyk

      5 czerwca 2016 o 14:36

      <3 A ja właśnie odkryłam Twojego bloga i już widzę, że zostanę na nim na dłużej :D

      Odpowiedz
  4. Ewa Majchrzyk-Hes

    5 czerwca 2016 o 09:32

    A ja nie zazdroszczę podejścia. Ja je rozumiem, bo wiem jak to fajnie jest z tą kawą, dresem – choć ja wolę jednak nie domowo (jednak szpilek nie zakładam ;) ), rozmowy z klientami, fajne zlecenia przez które nie można niedzieli w spokoju przeżyć, bo cały czas pomysły wpadają do głowy. Nie ma też lekko: biedne grudnie bez zleceń i pędzące z deadlinami miesiące przedsezonowe. Jednak gdybyś miała same super zlecenia, samych wspaniałych klientów nie nudziłabyś się? Ja tak :) Wiem, wiem, nie narzekasz na to i też kochasz to co robisz. I najlepsze jest to wszystkim, że to widać, że tak jest po Twoich pracach dla klientów, po Twojej oryginalnej przypince i ogólnie po dopieszczeniu wszelkich działań, które widzę. Czuje się to nawet we wpisach na blogu i poradach na FB.
    Ja też lubię to co robisz! Niechaj do tych dwóch lat dołączy jeszcze zero, bo stu lat życzyć byłoby dziwnie i nieszczerze :)

    Odpowiedz
    • Natalia Bednarczyk

      5 czerwca 2016 o 14:33

      Dziękuję Ewa, taaaaaaak mi miło po tym, co napisałaś <3 <3

      Oj, na nudę to faktycznie narzekać nie można :) Własny biznes – ze wszystkimi jego zaletami i wadami – to taki rollercoaster, że nudzić się nie da :D A trudniejsi klienci… dodają smaczku ;)) Bo jaka to radość, kiedy ten trudny klient jest później zadowolony z końcowego efektu! :D

      Odpowiedz
  5. Agata (Cyk Cyk Studio)

    5 czerwca 2016 o 13:26

    Ja jestem właśnie na początku tej drogi, gdy walczę sama z swoimi myślami – czy się uda, czy dam radę. I myślę tak sobie, że jak się czegoś nie da, ale się bardzo chce, to się da ;)

    Odpowiedz
    • Natalia Bednarczyk

      5 czerwca 2016 o 14:25

      Dokładnie tak! Da się :) Trzymam mocno kciuki. A tak btw, to masz bardzo fajną nazwę :D

      Odpowiedz
  6. Joanna z Artlantydy

    18 lipca 2016 o 19:53

    Gratuluję dwóch lat istnienia marki!

    Strasznie, strasznie się cieszę, że robisz to, co robisz, bo dzięki temu mam piękną stronę www <3
    To prawda 'freelance' jest fajny (nawet ze swoimi wszelkimi minusami).

    Odpowiedz
    • Natalia Bednarczyk

      29 września 2016 o 13:45

      Ojej, gdzieś mi się zapodział ten komentarz w czeluściach Disqusa :) Dziękuję Asia!!! <3

      Odpowiedz
  7. Tekściara

    6 sierpnia 2016 o 17:32

    Gratulacje! ;)

    Odpowiedz
  8. Goga

    21 września 2016 o 15:50

    Mój ulubiony cytat: “Nigdy nie przyjmuj rad od kogoś, kto nie osiągnął tego, co ty chcesz” :) Mi też wiele osób “doradzało” i nigdy nie mieli racji. A gdy im to udowodniłam – nagle przestali doradzać, zrobili tylko wielkie oczy ze zdziwienia i nic już nie powiedzieli. Wyobrażasz sobie tą ciszę? :) Niesamowite uczucie! Przede wszystkim biznes nauczył mnie ufania sobie, mam niezawodną intuicję i to właśnie dzięki niej jestem tu gdzie jestem :) Gratuluję Ci Natalia dwóch lat i bardzo, ale to BARDZO kibicuję! <3

    Odpowiedz
    • Natalia Bednarczyk

      29 września 2016 o 13:45

      Haha, tak! Taka cisza jest czasem warta więcej niż milion słów :D Dziękuję i Tobie też gratuluję!!! :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jeśli masz do mnie jakieś pytania na temat tego wpisu, napisz na natalia@pixelsfactory.pl :)