Jak Cię widzą, tak Cię piszą, czyli słów kilka o ocenianiu po wyglądzie

Trąbię na prawo i lewo, i w każdym innym możliwym kierunku, że identyfikacja graficzna jest ważna, że warto od początku budowania marki czy bloga solidnie się do niej przyłożyć i że logo, strona www i inne szmery-bajery związane z oprawą graficzną to totalne „mast hewy” (trochę więcej na ten temat możesz poczytać w moim poście o priorytetach w tworzeniu identyfikacji wizualnej). Podstawowym powodem – o czym także trąbię sporo – jest to, że poprzez identyfikację graficzną „rozmawia się” ze społecznością, która buduje się wokół marki i nawiązuje z nią więź. Jest jednak jeszcze drugi, nie mniej ważny powód.

Czy nam się to podoba, czy nie – ludzie oceniają po wyglądzie.

Jedni mniej, inni bardziej, jednak nie ma się co oszukiwać. Wszyscy lubią patrzeć na coś, co jest ładne. Jeśli coś według nich ładne nie jest, to istnieje mała szansa na to, że będą się tym czymś torturować i patrzeć na to częściej niż przekoniecznie muszą.

Podobnie jest ze stronami www, blogami, mediami społecznościowymi, wydrukami, zdjęciami i wszystkim tym, co w mniejszym lub większym stopniu stworzone jest do… patrzenia na to. I zazwyczaj do czytania, jednak – tu także się nie oszukujmy – mało kto będzie miał chęć czytać coś, co podane jest na brzydkiej tacy. W końcu wokół tyle jest dobrych treści podanych na pięknych, lśniących tacach bez ani jednej ryski. Takie treści czyta się po prostu milej i przyjemniej.

Identyfikacja graficzna i jej jakość

Popatrz na poniższe przykłady, najprostsze z możliwych. Po lewej stronie widzisz kiepskiej jakości zdjęcie z jeszcze gorszym jakościowo logo (o tym, jak zrobić logo dobrej jakości, możesz poczytać w moim poście o logo wektorowym w Inkscape). Pod zdjęciem masz żarówiasty i zbity tekst, w dodatku napisany najgorszym możliwym fontem*.  Już samo patrzenie na ten tekst to męka i trzeba być baaardzo zdeterminowanym, żeby doczytać go do końca ;) Po prawej stronie widzisz to samo, tylko dobrej jakości. Zdjęcie jest ostre, logo także, a na widok tekstu nie ma się chęci wcisnąć krzyżyka zamykającego stronę i już nigdy więcej na nią nie wrócić.

* Proszę, błagam i prosto z serca doradzam: nigdy, ale to przenigdy nie używaj fontu Comic Sans do CZEGOKOLWIEK :)

Identyfikacja graficzna i jej jakość

 

Te parę podstawowych elementów – zdjęcie, logo, tekst – pokazuje, jak ważny jest wygląd i to, żeby już na pierwszy rzut oka nie zrażał on ludzi do Twojej marki. Może to oczywistość, a może i nie, bo ciągle jeszcze bardzo często widuję w sieci i poza nią projekty, które – zamiast przyciągać – po prostu odstraszają. Nie mam tu na myśli tego, że stworzono je w stylu, który mi nie odpowiada czy użyto w nich kolorów, których nie lubię. To w końcu kwestia gustu i nawet jeśli mnie jakiś kolor odstrasza, to kogoś innego może on przyciągnąć. Mam na myśli właśnie to, co pokazuje powyższy przykład – brak ostrości, wyblakłe kolory, nieczytelne teksty.

I myślę sobie, że naprawdę szkoda, bo mamy teraz super czasy, w których internet daje nam do dyspozycji taką bazę bezpłatnych banków zdjęć, fontów itp., że nic tylko brać z tego ile wlezie i tworzyć projekty dobrej jakości. Najzwyczajniej w świecie szkoda z tego nie skorzystać i robić swojej marce czy swojemu blogowi takie wizualne „ała”. Dlatego już niedługo pokażę Ci, jak na własną rękę stworzyć sobie identyfikację graficzną dobrej jakości :)

Trzeba przy tym wszystkim pamiętać, że żaden, nawet najpiękniejszy design, nie zastąpi treści.

To ona jest podstawą, którą warto ubrać w coś ekstra, jednak zasłanianie tym ekstra ubraniem czegoś, co merytorycznie jest niewiele warte, niczego dobrego nie przyniesie. „Content is king” i tego się trzymajmy, ubierając ten content w piękną oprawę graficzną, jak na króla przystało :)

A Ty zwracasz uwagę na oprawę swojej marki? Dbasz o to, żeby nie straszyła, tylko przyciągała do Ciebie ludzi? :)

Uściski!

Natalia Bednarczyk

Podoba Ci się ten wpis? Rzuć okiem na podobne :)

7 komentarzy

  1. Adzik tworzy

    24 maja 2016 o 00:38

    Oj, moje pierwsze blogowe posty straszyły! Nawet po ponad 2 latach prowadzenia bloga miałam stracha zajrzeć do starych postów… Odważyłam się tydzień temu, a tam: niewyraźne zdjęcia, brak ładnego znaku wodnego, rozjechany tekst… Najgorsze już poprawiłam, ale i tak czekają mnie konkretne porządki na blogu.

    Odpowiedz
    • Natalia Bednarczyk

      30 maja 2016 o 11:26

      Warto też popatrzeć na to od drugiej strony: jaki postęp zrobiłaś od czasu tych pierwszych wpisów :) To może być bardzo motywujące :)

      Odpowiedz
  2. Magda

    26 maja 2016 o 08:15

    Hehe, w pełni się z Tobą zgadzam. Choć w graficie dopiero raczkuję, a w umiejętności poprawiania szablonów jestem zielona, dłubię i dlubię, żeby wyglądało ok. Ale i tak jest daleko od ideału ;)

    Pamiętam początki blogowania, koszmarki małe. Teraz myślę, że idzie mi ciut lepiej, ale jeszcze do spójności daleko. Choć coraz bardziej świadomie wybieram fonty i kolory.
    Dziękuję ze edukację i proszę o więcej !

    Odpowiedz
    • Natalia Bednarczyk

      30 maja 2016 o 11:28

      Magda, Twój blog idealnie wpisuje się w mój dzisiejszy wpis z FB: https://pixelsfactory.plbit.ly/1UdKjxG :D Bardzo u Ciebie przyjemnie dla oka <3

      Odpowiedz
    • Natalia Bednarczyk

      30 maja 2016 o 11:29

      Magda, Twój blog idealnie wpisuje się w mój dzisiejszy wpis z FB o akwarelach :D Bardzo u Ciebie przyjemnie dla oka <3

      Odpowiedz
      • Magda

        31 maja 2016 o 10:54

        Dziękuję pięknie! Dodam, że przez Twój post o identyfikacji wizualnej, wprowadziłam trochę zmian, przede wszystkim baner i przyciski społecznościowe (:

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jeśli masz do mnie jakieś pytania na temat tego wpisu, napisz na natalia@pixelsfactory.pl :)