Czy nieśmiały introwertyk może zbudować własną markę?

Pytanie o budowanie własnej marki przez introwertyka (i to jeszcze na dokładkę nieśmiałego, bo to ponoć nie jedno i to samo :) ) przewija się na niejednej facebookowej grupie o biznesie, blogowaniu itp. Nie dziwię się temu nic a nic. Kiedy przymierzałam się do budowania własnej marki, w mojej głowie królowało to jedno lekko spanikowane pytanie:

Czy będąc nieśmiałym introwertykiem DA SIĘ ZBUDOWAĆ MARKĘ?

Przyznaję się: nieśmiały introwertyk budujący markę to ja :)

Może już to wiesz, a jeśli nie wiesz, to przyznam Ci się, że do osoby śmiałej i ekstrawertycznej jest mi tak daleko, jak stąd do Księżyca x 10000. Czyli dość daleko :) Kiedy stawiałam pierwsze kroki w tworzeniu Pixeli, bałam się miliona rzeczy. Napisanie pierwszego postu na fanpage’u – postu, który miał ze 2 zdania i przeczytało go może z 5 osób – było dla mnie nie lada wyczynem. Tak samo jak pokazanie siebie, swojego otoczenia, mówienie o sobie, pierwsze selfie, początki udzielania się w fejsbukowych grupach itp. A pierwsze rozmowy telefoniczne z klientami? Brrrrrrr!!! Do dziś zresztą drżę na dźwięk telefonu i m.in. dlatego wyrzuciłam ze swojej strony kontakt telefoniczny (bo budowanie własnej marki ma tę cudowną cechę, że można ją dopasowywać do siebie i swoich mocnych stron, o czym jeszcze powiem co nieco).

Czy to mi przeszkodziło w zbudowaniu swojej marki? Nie. Czy bywało trudno? Bywało, ale prawie wszystko jest do przejścia i POLUBIENIA!

Introwertyk - budowanie marki

 

Wyobrażam sobie, że ktoś, kto jest super śmiały, charyzmatyczny, kto umie w pół sekundy pociągnąć za sobą tłumy, dla kogo mówienie o sobie to bułka z masłem, może na drodze do zbudowania swojej marki napotkać mniej barier do przekroczenia. Podkreślam jednak, że tylko to sobie WYOBRAŻAM, bo może ekstrawertycy mają inne bariery, o których nic nie wiem, bo nigdy ekstrawertykiem nie byłam :) Budowanie marki nie dzieje się jednak według jednego jedynego schematu, który musisz zrealizować krok po kroku w 100 procentach, bo inaczej klops. Możesz z przeróżnych schematów wybrać dla siebie to, co Ci pasuje, w czym czujesz się choć trochę śmielej i stworzyć swój własny schemat. Warto jednak wybrać też, które strefy swojego komfortu chcesz (i przeczuwasz, że dasz radę) przekroczyć. I je przekraczać!

Jak zbudować markę, nie przestając być sobą?

Introwertyk jest i będzie introwertykiem. Nad pewnymi cechami można pracować, w pewnych rzeczach można poczuć się pewniej, pewne rzeczy polubić, ale w budowaniu marki nie chodzi o to, żeby magicznie odmienić o 180 stopni swoją osobowość. Chodzi o to, żeby – będąc sobą – skoncentrować się na swoich mocnych stronach.

Muszę podkreślić, że z własnego doświadczenia mogę mówić tylko o biznesie online. Myślę jednak, że pewne rzeczy można sobie przełożyć na biznes offline, bo w dzisiejszych czasach jego budowanie i tak w dużym stopniu dzieje się w sieci.

1) Wypisz sobie swoje mocne strony i na nich się skoncentruj.

Na wstępie tego punktu napiszę: nie waż mi się myśleć, że nie masz mocnych stron :) Zdaję sobie sprawę z tego, że onieśmielenie i trema mogą Ci podpowiadać taką bzdurę. Zatkaj jednak uszy na ich gadaninę, bo plotą trzy po trzy :)

Introwertyk - budowanie marki

 

Kiedy już będziesz trzymać w rękach taką rozpiskę swoich mocnych stron, pomyśl, do czego mogą Ci się przydać, do jakich mediów społecznościowych pasują, co możesz z nimi zrobić. Dzisiejsze czasy dają pole do popisu różnym talentom. Możesz nie lubić siebie na video, ale dobrze się czuć w podcastach. Możesz też lepiej czuć się w pisaniu niż w mówieniu. A może zamiast pisać wolisz zrobić zdjęcie? Portali społecznościowych masz do wyboru, do koloru. Nie poddawaj się jednak, jeżeli na początku każda z dróg będzie dla Ciebie trudna do przejścia.

Ja na przykład od zawsze lubiłam pisać, ale pisanie do szuflady a pisanie pod szyldem swojej marki to były dla mnie dwa różne światy i dopiero po mniej więcej pół roku istnienia Pixeli ośmieliłam się w pisaniu na FB, a po 1,5 roku z drżeniem serca założyłam bloga. Wszystko ma swój czas, nie warto jednak z braku śmiałości przeciągać czegoś w nieskończoność. To prowadzi do punktu nr 2:

2) Wychodź ze strefy swojego komfortu.

Wiem, wiem, tyle się o tym ostatnimi czasy mówi, że aż do znudzenia. Nic tylko ta strefa komfortu i strefa komfortu. Mówi się o tym jednak nie bez powodu. Powód jest taki, że to po prostu przynosi świetne efekty!

Wiem, jak fajnie i wygodnie jest siedzieć w swojej strefie komfortu i nie wyściubiać z niej nosa. No bo w takiej strefie to jest tak miło, pluszowo i przytulnie. To jednak tylko pozory. Jeżeli nie wyjdziesz ze strefy swojego komfortu ani ciut-ciut, to będziesz stać w miejscu i nie ruszysz do przodu nawet o milimetr, a to prędzej czy później sprawi, że tę strefę komfortu znienawidzisz i przestanie ona być tak sielankowa.

Pomyśl, w jakich strefach komfortu siedzisz. Z niektórych pewnie PRZETOTALNIE nie wyobrażasz sobie wyjścia. Te strefy wpisz na listę „może kiedyś” (bo mimo wszystko „nigdy nie mów nigdy” ;) ). Moją strefą z listy „może kiedyś” są live’y na FB i wszelkie inne video. Wiem, że to niby „must have” i że bez tego się nie da, ale od początku istnienia Pixeli mówiłam sobie, że zakładam je po to, by nie musieć robić czegokolwiek wbrew samej sobie. Czymś takim są m.in. wystąpienia publiczne i video. Wiem, że jeśli się uprę, to dam radę – zeszłoroczny, urodzinowy webinar PSC był tego przykładem :) Myślę jednak, że jeśli coś kosztuje mnie spooorą dawkę stresu, to dużo lepiej zrobię, jeżeli spożytkuję swoją energię np. pisząc bloga, który będzie dla mojej społeczności większą wartością od video, na którym wydukam parę słów :)

Są jednak i takie strefy, w których siedzi się miło, ALE wyjście z takiej strefy nie wydaje się być AŻ TAK NIEWYOBRAŻALNE. Wypisz sobie te strefy i opatrz je cytatem Agaty Dutkowskiej z Latającej Szkoły dla Kobiet, który jest idealnym mottem dla nieśmiałych introwertyków: „BÓJ SIĘ I RÓB!”. Ten cytat jest wart więcej niż tysiąc innych słów :) Bo wychodzenie ze strefy swojego komfortu to robienie czegoś, mimo że się tego czegoś boimy. Nie ma tu złotej recepty na to, jak przestać się bać. Odkładanie czegoś w nieskończoność w nadziei na to, że strach sam minie, to także droga donikąd. Nie odkładaj, rób! Z drżeniem serca, rąk czy głosu, ale rób. Jeśli ja – taki nieśmiały nieogar – dałam radę pokazywać w sieci siebie, swoje teksty czy swoje prace i tak bardzo to polubiłam, to Ty też dasz radę z tym, czego się boisz i może także to polubisz? :)

Introwertyk - budowanie marki

3) Nie lubisz wychwalać siebie? Buduj markę, dając wartość.

Widziałam na fejsbukowych grupach niejeden post typu „Jak mam budować markę, jeśli nie lubię mówić o sobie i siebie chwalić?”. NIE MUSISZ! Na wychwalaniu się i tak nie zbudujesz marki. Dużo lepszą drogą jest dawanie innym wartości, inspiracji, dzielenie się swoją wiedzą, np. poprzez bloga. Idąc tą drogą, dajesz się tym samym poznać jako ekspert w tym, co robisz. Stąd już tylko jedno kliknięcie do tego, by ktoś przeczytał coś więcej o Twojej marce, obejrzał portfolio, przejrzał sklep, a może i stał się Twoim klientem? Pamiętaj jednak: skup się na dawaniu wartości, wartości i jeszcze raz wartości, nie na samej sprzedaży! Nikt nie lubi być non stop bombardowany namawianiem do kupna tego czy tamtego.

4) To, co robisz, rób dobrze. I zbieraj rekomendacje!

Nic tak nie doda Ci pewności siebie, jak rekomendacje od klientów zachwyconych efektem współpracy z Tobą. Myślę, że można być super charyzmatyczną osobą z „gładką gadką”, której wszędzie pełno (i tej osoby, i jej gadki :D ), jednak jeśli za tą charyzmą nie idą zdolności, wiedza, talent, to prędzej czy później sama gadka nie wystarczy, bo za nią nie dostanie się rekomendacji, które w dzisiejszych czasach wiele znaczą. Można za to być nieśmiałym, ale mieć talent, zdolności i wiedzę, dawać z siebie 100% i zbierać pozytywy od osób, z którymi się współpracowało.

Możesz mieć z tego dwie korzyści:

1) Nie ma lepszej reklamy niż rekomendacje! Nie musisz siebie wychwalać, ktoś to robi za Ciebie i jest to o wiele więcej warte :)
2) Rekomendacje dodają pewności siebie. Czytając pozytywy na temat swojej pracy fruwa się kilka metrów nad ziemią i z każdą kolejną rekomendacją pewność siebie szybuje w górę. A dla nieśmiałego introwertyka każda cegiełka w budowaniu pewności siebie i swojej śmiałości to skarb :)

Jeśli nie masz jeszcze klientów i nie masz skąd brać rekomendacji, to może zaproponuj kilku osobom bartery i tak je zdobądź? Tu już wchodzimy w tematy bardziej biznesowe, w których nie jestem specem, więc nie będę się o tym rozpisywać. Ja w każdym razie kilka pierwszych prac do portfolio i rekomendacji miałam z barterów i była to dla mnie dobra opcja :)

Introwertyk - budowanie marki

5) Buduj relacje.

Z doświadczenia wiem, że nieśmiały introwertyk może jednocześnie bardzo lubić ludzi :) Masz podobnie? Jeśli tak, to ten punkt jest dla Ciebie :)

Budowanie marki poprzez budowanie relacji to jedna z lepszych dróg, którymi można pójść, a budowanie relacji online to coś, z czym poradzi sobie cała masa nieśmiałych osób, nawet takich, które na żywo ledwo wybąkują parę słów, a potem zwiewają, gdzie pieprz rośnie. W sieci każde słowo możesz przemyśleć (choć warto nie przeciągać tego w nieskończoność, żeby nie spędzać np. na FB 10 godzin dziennie), każdy post możesz przeczytać 3 razy przed kliknięciem „Opublikuj”, o każdą kwestię, która nie jest dla Ciebie do końca jasna, możesz „dopytać” Google. Trema i to wewnętrzne „Yyyyyyy i co teraz? Co mam teraz powiedzieć???”, które na żywo są dla nieśmiałej osoby na porządku dziennym, w sieci przestają mieć rację bytu, przynajmniej kiedy komunikuje się ona z tym online’owym światem w formie pisemnej.

Budowanie relacji jest więc w sieci MILION RAZY PROSTSZE niż na żywo. Jak je budować? Patrz: punkt 3, czyli DAJĄC WARTOŚĆ. Idealne miejsca do dawania wartości, a jednocześnie budowania relacji, to grupy na Facebooku. Do wyboru masz m.in. grupy biznesowe (np. nowo powstałą grupę „Biznes online i blogowanie od kuchni by PSC”) lub grupy o tematyce, która ma jakiś związek z Twoją marką. W takich grupach możesz dzielić się wiedzą, wspierać innych, dawać inspirację i po prostu podawać wirtualną, przyjacielską dłoń, kiedy ktoś tego potrzebuje. Daję Ci słowo, że to działa :)

PAMIĘTAJ! W facebookowych grupach udzielasz się z profilu prywatnego, więc SUPER MEGA WAŻNE jest to, żeby Twój profil prywatny miał link do Twojego fanpage’a. Możesz to ustawić w zakładce „Informacje”.

Introwertyk - budowanie marki

I pamiętaj: DA SIĘ ZBUDOWAĆ MARKĘ, będąc nieśmiałym introwertykiem! Nie daj sobie wmówić, że nie :)

A już na pewno TY sobie tego nie wmawiaj!

Nie powiem Ci „Nie bój się, wszystko pójdzie bezboleśnie”. Czasem poboli, ale hej! Śmiałych ekstrawertyków budowanie marki też czasem boli :) Jest to jednak pasjonujący proces, a im bywa trudniej, tym więcej pewności siebie się nabiera, bo każda przezwyciężona trudność to kolejna cegiełka w budowaniu swojej śmiałości, no i swojej marki!

Trzymam kciuki za każdego nieśmiałka i introwertyka, bo wiem, że takie osoby tworzą często wspaniałe biznesy, blogi i dają światu wielką wartość, która broni się sama :)

A Ty jesteś introwertykiem lub nieśmiałkiem? :D A może i jedno, i drugie? Jak Ci idzie budowanie Twojej marki i czy udaje Ci się pozostać przy tym sobą? :)

Uściski!

Natalia Bednarczyk

Podoba Ci się ten wpis? Rzuć okiem na podobne :)

16 komentarzy

  1. Sztuk Kilka

    21 lipca 2017 o 10:51

    “A już na pewno TY sobie tego nie wmawiaj!” to jest piękne zdanie!!! pod którym podpisuję się wszystkim co się da :D Najczęściej sami sobie wmawiamy wiele rzeczy (tak, ja również)…dziwnym trafem te negatywne łatwiej do nas przemawiają :) Ach i ten lęk przed dryndaniem telefonu, skąd ja to znam? ;)

    Odpowiedz
    • Natalia Bednarczyk

      21 lipca 2017 o 15:46

      Oj tak, to prawda. Tak to już jakoś jest, że w te negatywne i często totalnie nieprawdziwe najłatwiej uwierzyć. Grunt, żeby z tym walczyć :)

      A co do telefonu, to pamiętam, jaką ulgę przeżyłam, kiedy poczytałam o tym trochę w sieci i przekonałam się, ile osób ma taki lęk, bo myślałam że jestem jedyna taka na świecie :D

      Dziękuję za komentarz :)

      Odpowiedz
  2. Beata Korozo

    21 lipca 2017 o 20:43

    Dziękuję za ten wpis, Natalia, bardzo to wartościowe. Cieszę się, że w końcu natknęłam się na wpis o introwertykach w biznesie pisany przez introwertyczkę. Wszystko, co wcześniej przeczytałam lub usłyszałam pochodziło od ekstrawertyków i ich rady sprowadzały się w zasadzie do jednego: bądź mniej introwertywna. Wkurzałam się, bo jak to, mam być mniej sobą? Znam wszystkie te rzeczy, o których piszesz. Dla mnie największą trudność sprawia utrzymywanie wielu kontaktów, nie ma znaczenia, czy to w realu, czy w sieci. Po prostu więcej, niż 3 osoby, to już dla mnie tłum. Dużą trudność mam też w utrzymaniu regularności wpisów. Są takie tygodnie, kiedy mam ochotę się udzielać więcej i takie, kiedy po prostu znikam. Tak na marginesie, a może nie na marginesie, zawsze przeczuwałam, że jesteś introwertyczką i patrzyłam na Ciebie z zazdrością, zadając sobie pytanie: jak ona to robi? Pozdrawiam Cię serdecznie :-)

    Odpowiedz
    • Natalia Bednarczyk

      22 lipca 2017 o 13:57

      A ja bardzo Ci dziękuję za ten komentarz! :) Cieszę się, że wpis jest dla Ciebie wartościowy.

      Oj tak, znam to, mnie też zawsze do lekkiego szału doprowadzają porady, że miałabym zmienić to czy tamto. Pewnie, warto się przełamywać, pokonywać swoje słabości – to nie tylko pomaga w budowaniu marki, ale też w budowaniu pewności siebie. Ale żeby z introwertyka stać się ekstrawertykiem? To już zmiana, której ja bym nawet nie chciała :)

      Wiem, co masz na myśli z tą regularnością wpisów. Mam podobnie – są tygodnie, kiedy najchętniej non stop bombardowałabym bloga i social media wpisami czy komentarzami, a są takie, kiedy mam ochotę schować się przed internetem w mysią dziurę :) Nie wiem czy jest na to jakaś rada poza samodyscypliną. Ale w natłoku innych spraw czasem o nią trudno ;)

      Ha, widzisz, widocznie introwertycy się jakoś wzajemnie wyczuwają :D

      Pozdrawiam bardzo ciepło <3

      Odpowiedz
  3. Agnieszka - liczysiecontent.pl

    23 lipca 2017 o 22:26

    Dla mnie najważniejsze zdanie z tego artykułu, to to o dopasowaniu marki do siebie. To autentycznosc ubrana innymi słowy i choć o byciu sobą mówi się dużo, to mam wrażenie, że i tak większość porad związanych z social mediami jest na jedno kopyto i gdzieś ta autentyczność się gubi.
    Ja też jestem nieśmiałym introwertykiem i choć live’ow mam już kilka na koncie, to dla mnie nie do przejścia jest dzielenie się moim życiem z innymi, a wiele osób wykorzystuje to przy budowaniu własnej marki. Live jest merytoryczny i związany z tym na czym się znam i tym się chętnie dzielę, ale juz niekoniecznie chcę, by inni wiedzieli co jem na obiad, czy w jaki sposób spedzam wakacje ;)

    Odpowiedz
    • Natalia Bednarczyk

      24 lipca 2017 o 13:47

      Coś w tym jest, czasem te porady idą trochę w stronę “Bądź sobą, pod warunkiem, że jesteś taki i taki”, “Bądź sobą, pod warunkiem, że się przełamiesz w tym i w tym”. Ja postrzegam bycie sobą jako brak tego “pod warunkiem”. Można mieć ochotę to czy tamto zmienić, ale jeśli ktoś przestaje przez to czuć się sobą i źle mu z tym, to może coś jest nie tak.

      Podziwiam za live’y! :) I przybijam piątkę z tym dzieleniem się swoim życiem. Ja mogę dzielić się tym, co związane z moim biznesem, ale dzielenie się prywatnym życiem jest dla mnie póki co granicą nie do przejścia. No, poza kotem, ale to mój biznesowy team ;))

      Bardzo dziękuję za Twój komentarz <3

      Odpowiedz
  4. Kupuję Polskie Produkty

    24 lipca 2017 o 21:55

    Wpis idealnie dla mnie – nieśmiała introwertyczka pozdrawia 😉

    Odpowiedz
  5. Ania Piwowarska

    26 lipca 2017 o 00:29

    Lubię, kiedy pisze się o introwertykach – a w kontekście budowania marki i bycia w niej sobą to już bardzo lubię. I lubię, kiedy pisząc o tym, piszesz o sobie – jak było u Ciebie i jak jest :)

    Odpowiedz
  6. Magdalena/Pracownia w Dolinie

    1 sierpnia 2017 o 15:38

    Ja mam to szczęście, że jestem introwertykiem przy kilku pierwszych spotkaniach, a później ciężko mnie przegadać… Byt internetowy pozwolił mi przełamać te pierwsze lody i kiedy dochodziło do spotkania na żywo, wkręcałam się po kwadransie :) W normalnych warunkach wyjście z mojej skorupy zajmuje przynajmniej kilka dni, jak nie tygodni. Nie po raz pierwszy stwierdzam więc, że osoba która wymyśliła Internet i taką formę komunikacji międzyludzkiej powinna dostać Nobla <3

    Odpowiedz
    • Natalia Bednarczyk

      1 sierpnia 2017 o 20:29

      O, mam podobnie! Początki bywają trudne, ale jak już się rozkręcę, to często zamieniam się w katarynkę ;)

      Świetnie, że masz swój sposób na przełamywanie lodów :)

      Odpowiedz
  7. Grażyna Słama-Ugorska

    1 sierpnia 2017 o 15:48

    Bardzo cenne wskazówki dla introwertyków. Fajnie wiedzieć, że nie trzeba się zmieniać w ekstrawertyka by prowadzić własny biznes w sieci

    Odpowiedz
  8. Agnieszka Iskierka

    2 sierpnia 2017 o 00:30

    Polecam wszystkim książkę Susan Cain Ciszej proszę… Po tej lekturze udalo mi się zaakceptować mój introwertyzm i uwierzyć w to że jest on zaletą, a nie wadą. Ważne jest zrozumienie czym tak naprawdę jest introwertyzm i jak pomóc samemu sobie zrozumieć własne potrzeby i ograniczenia. Przede wszystkim introwertyzm to bardzo wysoki poziom odbierania bodźców zewnętrznych skutkujący większym obciążeniem układu nerwowego. Nie ma to nic wspólnego z nieśmialością. Zachęcam do lektury wspomnianej książki. Pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jeśli masz do mnie jakieś pytania na temat tego wpisu, napisz na natalia@pixelsfactory.pl :)

  • #pixelsfactory
  • #pogromczynipixeli
  • #graficzkazkotem